Dyskusja: Prawie robi różnicę

Czerwony dymek Komentarze autorki

1 don esteban

Wie Pani doskonale, a w każdym razie powinna Pani wiedzieć, że p. Katarzyna Herbert należała do tych osób, które tłumaczyły szaleństwem bardzo krytyczny, moralnie uzasadniany stosunek śp. Poety do wszechwładnego Palpatine’a, zwanego u nas pieszczotliwie Adasiem (i nie chodzi tutaj wcale o Wieszcza Adama). Ona to kłamliwie twierdziła, że Poeta tak na prawdę to kochał „Adasia” i bardzo pragnął pojednania, ale, no cóż, wiadomo… ten obłęd Artysty, a potem to już umarł, a w ogóle to ciężki żywot p. Katarzyna miała z tym wielkim człowiekiem i geniuszem, który w domu już taki wielki nie był. W sumie było to obrzydliwe.

Jestem wprawdzie jak najdalszy od bezpośredniej analogii z Neną Darowską-Beynar (ps. „Ewa”, „Max”), ale analogia pośrednia, polegająca na nielojalności wobec tego, komu się tę lojalność przysięgało, a szczególnie nielojalności po śmierci, przy jednoczesnym realizowaniu jakichś niejasnych zobowiązań wobec potwora z Czerskiej – wydaje się całkowicie uprawniona.

Opublikowano 2010/05/23 13:18

2 mjm

Tak, znam tamtą sprawę, ale myślałam, że to koniec. Koniec, bo ileż można. Jednak znowu moja wyobraźnia nie nadążyła za rzeczywistością, nie mówiąc o tym, że jej nie wyprzedziła, choć jako wyobraźnia powinna.

Muszę także powiedzieć, że na Blipie mój tekst, a raczej mnie z perspektywy tekstu wyzwano od przybłęd, echpolonistek, kochanek, a nawet duchowych żon poety. Wzięłam to na klatę, tym bardziej że ostatnie nawet mi się spodobało.

Opublikowano 2010/05/25 18:13

3 don esteban

Jak Pani widzi, to nie jest koniec. Całkiem nie jest. Ostatnio sytuację nazwał wprost ów szubrawiec i zdrajca, który wymusił zlecenie na nakręcenie filmu o Katyniu. To zatem jest wojna domowa. Ostatnio to określenie słyszałem jako usprawiedliwienie wyrzynania polskiego podziemia niepodległościowego po szczęśliwie zakończonej Wielkiej Wojnie. A także z ust drugiego zdrajcy, zwanego „Spawaczem”, który wypowiedział wojnę Polakom, strasząc tą „wojną domową”. Oni nas zawsze tą wojną straszą, jak podnosimy głowy. Myślę, że oni rozumieją pod tą nazwą zawsze to samo. Ostatnio opisał to Bóg wie czyj agent i szpieg, Sikorski: „Dorzynanie watah”.

I coś jeszcze Pani powiem. Słowa, które przytoczył coryllus.

Streszczę. Otóż w „Tańczącym z wilkami” jest taka scena, w której opuszczoną przez wojowników wioskę Lakota mieli najechać indianie wrogiego plemienia Pawnee. Starcy debatowali jak się uratować, i jeden z wodzów zaproponował, żeby Paunisom oddać stada, to oni sobie pójdą. Wtedy "wojownik Kamienna Łydka na radzie wojennej, w której uczestniczyli tylko starcy kobiety i dzieci, [powiedział] „Paunisi nie chcą naszych koni. Chcą naszej krwi”.

Tak, Pani Małgorzato, oni nie chcą naszego dobytku, oni chcą naszych dusz.

Opublikowano 2010/05/25 23:31

4 mjm

Chcą naszych dusz. To by się po części zgadzało z diagnozą Pana Cogito: „dusz jest stanowczo za mało jak na całą ludzkość”. Stąd taka ich wartość.

Opublikowano 2010/05/26 13:05