Klientka wymarzona, czyli o trafianiu w sedno
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie muszę obawiać się propozycji wywiadu złożonej przez Roberta Mazurka. Jestem nikim i to mnie ratuje.
Ale załóżmy, że nie jestem nikim i Robert Mazurek zechciałby wywiad ze mną jednak przeprowadzić. Wówczas skorzystałabym ze swojej jako takiej orientacji i prawa do odmowy udzielenia wywiadu.
Nawet będąc nikim, wiem bowiem, że poległabym z zapasach erystycznych z Robertem Mazurkiem. Nawet będąc nikim, boję się, że zabrakłoby mi refleksu, dowcipu i jasności myślenia. Że w porę nie zorientowałabym się, że pytania z lekkością zaganiają mnie w kozi róg.
Ale będąc politologiem i posłanką PO Renatą Zerembą, na pewno nie naraziłabym się na wywiad zatytułowany „Najważniejsze jest to, co mam w głowie” zilustrowany moją fotografią w imponującej wielkości kapeluszu.
Dyskusja
Chcesz skomentować? Rozpocznij dyskusję »