2010/07/25 19:36

Droga ku salonowi

Czuję się osamotniona z powodu dwóch ostatnich tekstów Pawła Lisickiego w „Rzeczpospolitej”. Jego „Mesjanizm spod Smoleńska” i „Droga ku przepaści” nie pozostawiają złudzeń co do zmiany optyki politycznej i historycznej redaktora. A także co do układu dzioba i rufy względem wiatru.

Niedługo nie będzie co czytać.

Cena zwrotu przez sztag będzie duża: utrata wiarygodności dziennikarskiej. Bo sprawa utraty stołka jest już chyba przesądzona. Może uda się jeszcze świętować czwartą rocznicę (13 września) objęcia obowiązków naczelnego „Rzepy”.

No chyba żeby. Chyba żeby Paweł Lisicki napisał coś jeszcze bardziej rozsądnego i „salonowego” niż „Mesjanizm spod Smoleńska” i „Droga ku przepaści”.

Z tego co rozumiem, Lisicki postanowił „zmówić pacierz, opuścić wodze, odwrócić na bok lica” i zachęca swych czytelników do podobnej postawy. Ale są przecież i tacy, którzy wbrew wiatrom i zaleceniom pragmatycznego rozsądku spoglądają „przez świata szczeliny”. Nie tylko jako czytelnicy wczesnego Mickiewicza wiedzą, że tak można.

Wczesny Lisicki też ich czegoś nauczył. Na przykład tego, że na żaglówce nie sika się pod wiatr. Ale płynąć pod wiatr się da.

Małgorzata Juda-Mieloch

Dyskusja

Chcesz skomentować? Rozpocznij dyskusję »