2011/10/24 15:54

O zwłokach, interpunkcji i innych patologiach

Oboje z mężem wkraczamy w taki wiek, że lektura świeżej porcji nekrologów powoli staje się niezmiennym punktem na trasie niedzielnych spacerów.

Na razie ten nasz względnie nowy prywatny rytuał nie pełni praktycznej funkcji sprawdzania, co tam słychać u znajomych. Jest za to okazją do refleksji nad poetyką klepsydry oraz do ustnego wyrażenia woli na wypadek, „gdybym ja pierwsza/gdybym ja pierwszy”.

Mój mąż na przykład bardziej niż śmierci boi się, że zgodnie z ostrowską tradycją umieszczą mu na nekrologu zdanie: „Wyprowadzenie zwłok z Zakładu Anatomii Patologicznej nastąpi…”. I już nawet nie o samo słowo „zwłoki” tu chodzi, ale o „patologię” w nazwie zakładu – uważa, że skrzywienie (nawet spore) lędźwiowego odcinka kręgosłupa nikogo nie uprawnia do tak pogardliwych sformułowań. No i absolutnie nie będzie mi wolno (przyjmując, że „on pierwszy”) skorzystać z usług zakładów pogrzebowych o radosnych i niosących nadzieję na zmartwychwstanie nazwach – „Hades”, „Tartar” czy „Cerber”.

Ja z kolei obawiam się w zasadzie tylko usterek ortograficznych, składniowych i interpunkcyjnych. Czasem nawet śni mi się po nocach błędnie zapisany skrót „ś.p.” (z ordynarną kropką między literami). I jeszcze wolałabym może bez tych modnych ostatnio apeli o przyniesienie butelki dobrego wina na stypę zamiast kwiatów i zniczy. Poproszę o kwiaty i znicze.

W równym za to stopniu prześladuje nas lęk przed ujrzeniem na naszych nekrologach frazy: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Od czasu kiedy znajoma wpisała te słowa jako motto na laurkę dla swojej dyrektorki przechodzącej na emeryturę, odnoszę wrażenie, że wspomniany wers to jedyny element dziedzictwa literatury polskiej naprawdę obecny we współczesnej świadomości narodu.

W zasadzie nie mamy jeszcze tylko ustalonej strategii na wypadek ewentualnego zakazu umieszczania znaku krzyża na klepsydrach w imię neutralności światopoglądowej państwa i nienarzucania innym swoich przekonań w sferze publicznej. Nie mamy tej strategii dlatego, że na ostatni spacer poszliśmy przed wyborami, nikt się Palikota w sejmie nie spodziewał i jedyną nieco przygnębiającą perspektywą była konieczność nieuchronnego opuszczenia tego najlepszego ze światów.

Małgorzata Juda-Mieloch

Dyskusja (liczba komentarzy: 5)

Chcesz skomentować? Przyłącz się do dyskusji »